Odwiedziło nas:

1720154
Dzisiaj
Wczoraj
Ten tydzień
Poprzedni
Ten miesiąc
Poprzedni
Wszystkie
708
1423
6912
1636817
36378
34146
1720154

Twój IP: 34.204.189.171
18-10-2019

Prace uczniów

Nowe wiersze Tomka

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

"Danse macabre"

Cisza, już nie dzwonią dzwony w uszach
Ledwie stojąc, na słabych nogach.
Nie zabrzmią uroczyste trąby,
Przeminą przysięgi wieczyste.

A potem gdy noc, ty snujesz się białą twarzą
I wołania, że to kres, że ich usta się nie otworzą,
Przerywając pieśni słuchane w milczeniu.

W dymie z kadzideł i batogiem na ciele,
Drwisz z planów na jutro, na picie i wesele.

Chyłkiem w zamku pojawiasz się bez ostrzeżenia


I wszystkich nas zabierzesz do świata cienia.

Każesz tańczyć, trzymając się dłońmi,
Do świata twego nas prowadząc.
I pamiętasz, każdy ruch i pionka położenie,
Chociaż moje spadły już dawno na ziemię.

Gdy patrzysz, teraźniejszość nie istnieje,
a wszystko wspomnienie to już dzieje.
W labiryncie czasu, w którym nie ma odwrotu,
Snujemy się w ciemni, aż do twojego ogrodu.

Prace plastyczne uczniów

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Prace plastyczne naszych uczniów można zobaczyć w naszej galerii.

Pierwsze prace. Kliknij TUTAJ.

 

Wiersze autorstwa Tomasza Orlika

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Blada twarz

Jej blada twarz wyłoniła się z mroku,
smuga światła odbijała się w jej oku.
Patrzyła przenikliwym wzrokiem głęboko w moje oczy,
jej wyraz twarzy był taki uroczy.
Podeszła do mnie, krok po kroku,
nie tracąc przy tym swego uroku.
Skupiałem na niej każde spojrzenie,
to było piękniejsze niż jakiekolwiek marzenie.
Dłońmi swymi objęła me ramiona,
Jej twarz była radością wypełniona.
Z uśmiechem na twarzy do tańca prosiła
w czerwoną suknie ubrana była.
W tańcu jej włosy jak morze falowały,
kręcone,blond i jak bez pachniały.
Muzyka się kończyła a ona, ona stała tuż naprzeciw mnie,
a ja błagałem, by ten dzień nigdy nie skończył się.
Przytuliła mnie mocno, a zarazem delikatnie,
znów jej włosy zapachniały tak ładnie.
Jej zimne oczy pełne blasku i uroku,
a twarz, blada jak śnieg na stoku.
Otworzyłem oczy, patrząc na światło białego księżyca,
lecz tylko jej blask, tylko jej spojrzenie, mnie zachwyca.

To był tylko sen. To, co było nie istnieje, się skończyło
było przejściowe, musiało minąć.